Father & daughter dance

Znów jestem umówiona z dziewczynami. Rozmawiam o tym z Martą. Ona jest Amerykanką z New Jersey, jej mama pochodzi Portorykanko i przeprowadziła się tutaj w czerwcu. Czuła się bardzo wyizolowana. Wcześniej mieszkała w dużym mieście, miała pracę, dostęp do wszystkiego i wielu znajomych. Tutaj mąż w pracy, córka w szkole i została sama. Po jakimś czasie stwierdziła, że dużo mam, które odprowadzają swoje dzieci na autobus też są nowe. Stoją same z nikim nie rozmawiają. Próbowała zaktywizować grupę. Wcale nie było to łatwe. Dużo rodzin to Chińczycy, Japończycy i Hindusi. Oni rozmawiają tylko ze sobą. Ale powoli zaczęło się udawać i na wzór wielkich organizacji powstała nasza mała. Germontown moms. Jesteśmy umówione na kawę. Fajnie.

Wróciłam z kawy i lekko kręci mi się w głowie. Była z nami też mama Marty i nie licząc jej byłam zdecydowanie starsza od reszty. Czyżbym oszalała i takie decyzje podejmuje się wcześniej? Ale co tam!!!!  8 kobiet każda z innym akcentem i przyznam, że jak zaczęły rozmawiać o ubezpieczeniach poporodowych to odpadłam i przestałam starać się zrozumieć. Bo choć rozumiałam słowa to mechanizmów już nie. Ale popłoch wywołało zupełnie coś innego. Dzisiaj wieczorem jest w szkole Father & daughter dance. Super. Pójdą pobawią się. A tu moje mamy zaczynają pokazywać sukienki, złote buty, stroiki na ręce i opowiadają, jak szykowały mężom garnitury. Ratuuuunku. Nie mam nic takiego. Większość naszych rzeczy płynie. W szafie Tosi nie ma nawet nic eleganckiego a co dopiero na bal.

img-20161202-wa0003 img-20161202-wa0004 img-20161202-wa0005

Uzgadniamy z Tosią, że nie zdążymy jechać po nic balowego. Coś wykombinujemy i ewentualnie dokupimy buty. No więc czarne rajstopy i czarna koszulka, do tego Amelki spódniczka, która kiedyś była moja, zwężona w pasie na 8 zakładek. (jak dobrze, że mam jeszcze przyzwyczajenie z pracy i w kosmetyczce zawsze igłę i nitkę). Jeszcze fajna fryzura. Tutaj ja pokazuję co potrafię i jedziemy po buty.

20161202_175808

 Nie mogę przestać się śmiać.

Oczywiście nie było czarnych lub szarych eleganckich butów. I oto w jakich moja córka poszła na elegancki bal. Błyszczące trampki, które dodatkowo świecą jak się robi krok. Pełnia szczęścia za 30 $. Wszyscy padną, a co tam.

20161202_211534

Wracają. Szczęśliwi, uśmiechnięci i wybawieni, Tosia najedzona słodyczami po dziurki w nosie. Wszyscy mówili, że ma fajne buty. Zobaczymy co wykombinujemy za rok. Ufff męczący dzień, ale wesoły.

2 Comments

  1. Odpowiedz
    Anna Sidło 12 grudnia 2016

    pokażcie trochę fotek z tych tańców.
    codziennie DO WAS zaglądam. Jest Super!
    pozdrawiam cieplutko

    • Odpowiedz
      Agnieszka 12 grudnia 2016

      Niestety nie mamy na razie fotek z tańców. Sama jestem ich bardzo ciekawa. Czekam czy pojawią się na stronie szkoły, jeżeli tak, wtedy udostępnię

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *