rocznica

Rocznica naszego pobytu w Stanach wypadła dokładnie w Święto Dziękczynienia, jest to dość symboliczne, bo to jedno z najważniejszych Świąt tutaj, a do tego wszyscy zastanawiają się za co są wdzięczni. Przy okazji tego rachunku sumienia wyszło nam, że jesteśmy naprawdę zadowoleni. Przeprowadzka do Stanów totalnie wywróciła nasze życie do góry nogami, ale już trochę okrzepliśmy w tych zmianach i przystosowaliśmy się do nowej rzeczywistości. Ten rok, to był na pewno rok pełen wyzwań. Chyba była to największa kumulacja w moim życiu, ale to doświadczenie spowodowało, że mniej się boję nieznanego, bo wiem, że jesteśmy skłonni poradzić sobie w każdej sytuacji. Okazuje się, że naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych. To czego dokonały dziewczyny w szkołach nadal jest dla mnie trudne do uwierzenia, Amelia uczy się na równi z Amerykanami, chodzi z nimi na angielski i ma świetne oceny. Tosia mówi bez akcentu, pisze wypracowania po angielsku a do tego była w reprezentacji szkoły na zawodach o randze krajowej w biegach przełajowych. Gdyby ktoś mi powiedział rok temu, że jest to możliwe, to na pewno nie uwierzyłabym.

2016

2017

Oczywiście w tej misce miodu jest odrobina goryczy. Bardzo, ale to bardzo brakuje nam naszych bliskich, na szczęście istnieją teraz wszystkiego rodzaju komunikatory i możemy być w kontakcie, ale to jednak nie to samo. Bardzo się cieszę z każdej wiadomości od znajomego z Polski, bo za każdym razem utwierdza nas to w przekonaniu, że jesteśmy ważni dla ludzi, którzy teraz są bardzo daleko od nas. Brakuje nam również europejskiego stylu życia i polskiego jedzenia, ale za to mamy super możliwości poznawania ludzi z całego świata, a co się z tym często wiąże kuchni całego świata. Często rozmawiając okazuje się, że różnice pomiędzy kulturami nie są wcale takie duże, jak nam się wydawało, bo podczas rozmowy zaczynamy znajdować wiele podobieństw i wpływów jednej kultury na drugą.

Święto Dziękczynienia spędziliśmy w towarzystwie dwóch Duńczyków, którzy uwielbiają Polskę i polskie jedzenie, to naprawdę zawsze cieszy. Nakarmiliśmy ich mieszanką polsko amerykańskiej kuchni, bo nie mogło zabraknąć indyka pieczonego, czyli dania typowo amerykańskiego. Bardzo bałam się tego ptaka, bo nigdy nie przyrządzałam czegoś tak wielkiego i bez konsultacji z Polską (dziękuję bardzo Ani i Irkowi) chyba nie byłoby pełnego sukcesu. Pytałam o przepis amerykanów, ale oni nie przywiązują uwagi do szczegółów, a my zdecydowanie tak. Dodatkami do 5 kg stwora były: polskie puree zawsze pyszne, amerykańskie puree ze słodkich ziemniaków z cynamonem zaskakująco dobre, konfitura z żurawina z sokiem z pomarańczy domowego wyrobu boska, zielona fasolka normalna, polska mizeria zawsze najlepsza. Muszę przyznać sama przed sobą, że obiad był niesamowity. Na deser zrobiłam sernik polsko włoski z sosem truskawkowym, użyłam ricotty, bo polski biały ser jest w Memphis nie do dostania.

Przy takim jedzeniu możemy dziękczynić.

Zastanawialiśmy jakie wydarzenia z ostatniego roku były dla nas najważniejsze, które pozostaną w naszej pamięci na długo. Dla Arka było to zaćmienie słońca i z tym ja również się zgadzam. Dla mnie dodatkowo wszystkie koncerty. Każdy z nich był niesamowity. Dla Amelki wyjazd do Uniwersal Studio w Orlando i zatopienie się w świecie Harrego Pottera, a dla Tosi jej biegi, to że zakwalifikowała się to szkolnej drużyny i wszystko co dzięki temu z nimi przeżyła.

8 Comments

  1. Odpowiedz
    Monika Ratyńska 26 listopada 2017

    A wczoraj jadąc do Leny, Hania i Inga właśnie mówiły o Tosi. Oooo….patrz tu chyba Tosia mieszkała 🙂 pozdrowienia dla Tosi i reszty członków 🙂

    • Odpowiedz
      Agnieszka 27 listopada 2017

      Monika pozdrawiamy was gorąco. Cieszymy się bardzo, że dziewczyny wspominają Tosię, to bardzo miłe, my też często o was rozmawiamy.

  2. Odpowiedz
    Lila 26 listopada 2017

    Kochani Moi. Ależ się ucieszyłam czytając ten piękny wpis zaa oceanu. I przyznam bez bicia, że się popłakałam ze wzruszenia. No tak mam, sorki, ale już czasami nawet nie stawiam tamy 🙂
    To prawda. Tak daleko jesteście i tak blisko. Choć więzi gdzieś w czasie się rwą jednak ta wyjątkowa energia, ta pamięć i to, że wiemy, iż gdzieś tam jest ktoś, kto myśli i dla kogo jesteście ważni… Ech, to trzyma taki fajny stan duszy. A do tego ta powalająca technika :)Z jednej strony nas osacza ale z drugiej daje takie możliwości…:)
    Całym sercem jestem z Wami, myśli ciepłe wysyłam i cieszę się z każdej wiadomości. Buziaki przesyłam z kraju, gdzie niebawem nie indyk a karp zagości… i mam nadzieję, że ludzie nauczą się być wdzięczni 🙂
    Kocham Was 🙂
    Lila

    • Odpowiedz
      Agnieszka 26 listopada 2017

      Dziękuję ci kochana za te słowa. To prawda wspomnienie które łączą ludzi mają niewyobrażalną siłę. To więzi nie do zerwania nawet jak się nie widzimy codziennie.
      Czasami nawet jak jest to trochę wymuszone przez daty to fajnie jak możemy za coś podziękować, przebaczyć komuś.
      Te święta pewnie znów będę wyzwaniem kulinarnym, ale uszka już mam zamrożone. Prawdziwy farsz z polskich prawdziwków, z barszczem też daję rady, ale karp raczej niemożliwy do dostania. 🙂
      Wysyłamy ciepłe myśli i ściskamy.

  3. Odpowiedz
    Ania 26 listopada 2017

    Wszystko się poukładało i super że się odnaleźliście w tej nowej rzeczywistości aż nie mogę uwierzyć że to już rok życzymy Wam kolejnych wyjątkowych chwil ludzi i miejsc gdziekolwiek będziecie buziaki 😉

    • Odpowiedz
      Agnieszka 26 listopada 2017

      Dzięki Aniu. Jednego nam brakuje. Dlaczego nikt z naszych polskich znajomych nie chce nas odwiedzić???? 🙂

  4. Odpowiedz
    Elwira 7 grudnia 2017

    Dawno znowu nie czytalam tych amerykanskich stron. Milo przeczytac ze dziewczyny sie tak dobrze tam czuja i sobie radza. Wiedzialam ze masz WSPANIALE CORKI. Buziaki dla was wszystkich 💕💖

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *