wyjątkowa dyskoteka

Chyba powili zaczynamy wrastać w to nowe życie. Bo życie to zawsze ludzie. A coraz więcej rzeczy robimy z kimś. To miłe. Tym razem znów urodziny, ale inne, bo nie w polskim gronie, tylko ze znajomi z Tosi klasy. Urodziny odbywają się na lodowisku więc obie z Amelką też jesteśmy podekscytowane, bo może nam się uda skorzystać.

Jak już znajdujemy lodowisko, które znajduje się w jakiejś hali na końcu świata, okazuje się bardzo fajne, rozsądne cenowo i co najważniejsze całoroczne, więc będzie można orzeźwić się jak już przyjdą upały.

Zaczyna się oczywiście od szaleństwa i tortu (oczywiście lodowego) w sali urodzinowej, więc dzieciaki szaleją i wcinają słodkości, a my z Amelią zawieszamy się za szybą i oglądamy amerykański sport narodowy Curling. Cały czas nie możemy się nadziwić, bo oglądamy jakieś zawody, ale gdzie emocje? Nie możemy się połapać kto jest z kim w drużynie, ale czasami szczotkowanie rozśmiesza nas prawie do łez. Oooooo widać zwycięzców. Okazali trochę emocji. Hura. Gratulujemy.

Teraz przygotowanie lodowiska i dzieciaki mogą ruszać na lód. Okazuje się, że to jazda nocna i oświetlenie iście dyskotekowe, muzyka również. Wszystkie trzy uzbrojone wychodzimy na lód. Łyżwy to zabawa mojego dzieciństwa wiec staram się nie dać plamy. Udaje się. Ani razu nie miałam bliższego kontaktu z lodem. Dziewczyny trochę bardziej poobijane, ale szczęśliwe. Nogi bolą nas, już nie na żarty więc uciekamy do domu, ale zabawa była przednia. Musimy tu wrócić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *